Wiem, że dawno się nie odzywałam. Proszę, nie miej mi tego za złe. Nie mam żadnego sensownego usprawiedliwienia na swoje zachowanie. Musiałam się jakoś pozbierać, ogarnąć ten cały bałagan, który z każdym dniem tylko narastał. Nie chciałam abyś się martwił, nie mógł spokojnie spać. Ale z tym koniec. Obiecuję, że będę Cię powiadamiać o każdym momencie z mojego życia. Dowiesz się o wszystkich wzlotach i upadkach, uśmiechach i łzach, o każdej miłości i nienawiści, powiem Ci wszystko, obiecuję. Jesteś mi jedyną bliską osobą, chociaż od kilku lat dzieli nas odległość, której nie mogę pokonać. Wiesz, że wiele razy błagałam Cię abyś przyszedł po mnie, zabrał do siebie i zaopiekował się aż po wieczność. Ale chyba nigdy jakoś konkretnie nie wytłumaczyłam Ci dlaczego. Wszystkiego się dowiesz w najbliższych dniach, miesiącach, być może także w latach. Pamiętasz? Kiedyś dzieliliśmy wspólnie każdą, nawet tą najdrobniejszą chwilę. Dzisiaj chcę do tego wrócić. Chociaż wiem, że nie będzie już tak samo jak wtedy, bo nie odpowiesz mi, nie udzielisz rady, nie przytulisz mnie, nie otrzesz mi łez, będziesz jedynie słuchał. Tylko czy aby na pewno? Kocham Cię, a jednak zaczynam wątpić w Twoją obecność. Może na zawsze mnie już opuściłeś, choć wyrzekałeś się że nigdy tego nie zrobisz. Gdzie jesteś? Daj mi jakikolwiek znak, że wciąż o mnie pamiętasz i obserwujesz gdzieś z góry.
Kocham Cię, Tato.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz